Rozwój duchowy kojarzy się wielu osobom z afirmacjami, medytacjami, reiki, regresingiem czy rebertingiem i jeszcze wieloma rzeczami. Nawiedzonymi ludźmi chodzącymi przynajmniej 10 cm nad ziemią i masą innych dziwactw. Jest to jednak nieprawdą, a właściwie jest prawdą tylko częściowo.
Oświecenie
Bóg przez wieki i na różne sposoby opiekuje się ludźmi. Jedną z form tej pomocy są Oświeceni. Ludzi tacy jak my, mający swoje rozterki, pragnienia, słabości i cele. Te właśnie dusze wybrały sobie takie wcielenia, w których wyzwoliły się z więzów karmy i osiągnęły oświecenie.
Znamy ich do dziś. Nauki najsławniejszych z nich: Buddy i Jezusa stały się podwaliną dwóch z pięciu największych religii świata. Ale nie brak i mniej sławnych oświeconych, których dzieła i nauki też stanowią istotną wartość, pozostawioną ludzkości.
Praktyka duchowa
Wcześniej wspomniane afirmacje, medytacje, etc. Tworzą zespół techniki, które stosowane razem lub osobno dają potężny efekt terapeutyczny, zmieniający świadomość. I choć stricte nie stanowią rozwoju duchowego, gdyż bliżej im do psychoterapii, to bez dobrze przeprowadzonej psychoterapii nie ma rozwoju duchowego.
Odkąd opanowałem powyższe technik, korzystam z nich i osiągam różne efekty. Czasami bardzo pozytywne, czasami tylko średnio, a raz zdarzyło mi się, że przyniosły skutek negatywny. Jednak powiem wam szczerze, że od pewnego czasu korzystam z nich mniej. Na ten stan rzeczy mają wpływ dwa czynniki:
- Mam jeden dość głupkowaty wzorzec, a mianowicie wzorzec rozpamiętywania przeszłości, do którego moja podświadomość jest bardzo przywiązana i jeszcze go nie puściła. A z wspomnieniami, do których wracamy w sesji regresingu, czy rebirthingu często jest tak, że po odreagowaniu ich, klisza astralna się rozpada i najzwyklej w świecie zapominamy o nich. I mechanizm ten nie jest kolejnym zepchnięciem swoich wspomnień do podświadomości, tylko, że jeszcze głębiej. Po prostu, gdy dotrzemy do wszystkich emocji tworzących dane wspomnienie i uwolnimy je, do wszystkich intencji, które je spowodowały, uzdrowimy je i zrozumiemy cale doświadczenie, w tedy po prostu nie musimy go pamiętać, wystarczy pamięć nauki, jaką z niego wynieśliśmy. A u mnie niestety jest tak, że nie zapominam tego co pamiętałem, tylko jeszcze bardziej nad tym rozmyślam. A po co mi to?
- Wiem, że poza wymienionymi technikami pracy nad sobą, oraz innymi, o których nie wspomniałem, rozwijać się można w inny sposób. Jest wiele dróg prowadzących do oświecenia, i nie każdy w swym ostatnim wcieleniu musi być nauczycielem-mistrzem duchowym.
Rzemieślnicy
Pośród wielu hinduskich opowieściach o bogach, bohaterach, królach, mistrzach duchowych są też opowieści o trzydziestu sześciu rzemieślnikach. Osobach, które poprzez zajmowanie się tym czym się zajmują osiągnęły oświecenie.
Najbardziej inspirujący był dla mnie przykład szewca, który do swego rozwoju wykorzystał szycie butów. Gdy przebijał igłę i przeciągał nitkę powtarzał sobie „energia w górę”, a gdy już przeciągnął całą nitkę i kierował igłę w dół, aby dokonać ponownego nakłucia powtarzał „energia w dół” i tak bez przerwy, dość szybko, bo gdy już nabierzesz w czymś wprawy to idzie Ci bardzo szybko. Szycie butów stało się dla niego kluczem, dzięki któremu osiągnął pełnie świadomości.
Choć nie jestem szewcem, to przykład ten jest mi bardzo bliski, bo moim hobby jest haft. A tu igłą wymachuje się jeszcze częściej.
Cel Życia
Przez wieki wielu pragnęło mieć swój życiowy cel, wielu pragnęło go odnaleźć, otrzymać, być w niego inicjowany!!! Dla nie małej grupy osób tym właśnie celem było oświecenie. Tyle hałasu, tyle szumu i o co to wszystko?
Kiedyś, podczas naszych cotygodniowych spotkań na rebirthing, gdy rozmawiałem z kolegą, spytał mi się co jest tak naprawdę celem życia. Odpowiedziałem mu na wpół świadomy, na wpół nie, że: “Celem Życia jest samo Życie”. Dlaczego? Oświecenie, to życie w pełni, więc żeby nauczyć się żyć w pełni, najpierw trzeba się nauczyć po prostu żyć. I tutaj pozwolę sobie zacytować fragment książki Neala D. Walscha (nie pamiętam niestety tytułu): “Życie dąży do Życia. Życie wyrażą się poprzez Życie. Życie jest celem Życia.”
A to przecież w wielu religiach powszechnie znana praktyka, aby swoją pracę ofiarowywać Bogu. Pracując wyrażam w duchu intencje, aby podczas mojej pracy dokonywała się moja przemiana, aby Bóg uwalniał mnie od karmy, aby wszystkie negatywne energie spływały do wnętrza Ziemi, gdzie ulegną przemianie. I tak robiąc swoje, robiąc coś pożytecznego dla siebie i innych również rozwijam się duchowo. Nie rozmyślam nad swoimi problemami, a karma i tak znika.
Zapewne spytacie, czy to jest skuteczne?
Tak! Jest! Gdy kiedyś wyhaftowałem serwetkę i jej zdjęcie przesłałem koleżance, która jasnowidzi, do analizy, to była zdziwiona, jak pięknie połączyłem w niej energie Ziemi i Boga, jak pięknie się rozwijam, a znamy się od początku mojej przygody z regresingiem. Wcale też nie było moim celem łączenie tych energii, ja koncentrowałem się nad tym, aby wykonać ją jak najlepiej i jak zwykle wyraziłem moją intencję o oczyszczenie. Ten sposób możecie wykorzystać nie tylko przy swoim hobby, ale również wykonując swoje zwykłe prace domowe. I zamiast jeździć na kursy, wykłady, szkolenia, czasami lepiej jest sobie siąść na czterech literach i np. umyć naczynia. Zamiast narzekać dostrzec, jak wspaniałą może to być praktyką duchową.
Pozdrawiam was Serdecznie
Powiązane artykuły:
Magia Haftu

Dodaj komentarz
RSS dla komentarzy tego wpisu