You are currently browsing the daily archive for sierpień 9th, 2008.
Autor: Maria Słaboń
Copyright – Prawa Autorskie
W moim opisie swojej sylwetki użyłam sformułowania “… i nie wychowywać [dzieci]“. Śpieszę pokrótce wyjaśnić, w związku z pojawiającymi się pytaniami co miałam na myśli w tym wypadku. Może wyjdę od powiedzenia pewnego starożytnego filozofa (nazwiska nie pamiętam) “… wychowywać dzieci należy na miarę czasów, które dopiero nadejdą…” Któż może się odważyć powiedzieć jak to zrobić?
Podczas pracy nad uwalnianiem swoich i klientów wzorców (odreagowywaniem) w sesji regresingu uświadamiałam sobie jak jest ich wiele. Cała masa niepotrzebnych, starych wzorców, iluzji, przywiązań, ich mechanizmów już od dawna nieprzydatnych, a nawet przeszkadzających w naszym rozwoju. Po matce, ojcu, dziadkach, ciotkach, wujkach, rodach, narodach, religiach itd., że powielanie ich jeszcze w naszych dzieciach naprawdę już nie ma sensu. Kwestia tylko otwarcia świadomości co należy do nas, a co jest nie nasze.
Dokładnie nie wiemy jak zaopatrzyć nasze dzieci żeby mogły funkcjonować w społeczeństwie i świecie tak, by realizowały siebie, a przy tym harmonizowały z resztą świata, czuły się jego ważną i nieodłączną cząstką. Wystarczy sobie uświadomić jak szybko zmienia się energia na Ziemi i w ludziach, jak wiedza np. z dziedziny fizyki kwantowej, biologi, genetyki zmieniła się i pogłębiła w trakcie ostatnich 20 lat, żeby przez chwilę się zastanowić jak to sie ma do starych zasad wychowania i postrzegania naszych dzieci. Ich energia dziś jest zupełnie inna niż nasza i naszych rodziców. Dla przykładu spróbujcie posłuchać jednej piosenki z lat 60-tych i takiej z dzisiejszych list przebojów. Porównajcie energię tych utworów i piosenkarza.
W przedszkolu nauczyłam się wnikliwie obserwować dzieci zanim wydałam osąd, nim przywołałam do tzw. “posłuszeństwa”. Dziecko reaguje na świat w specyficzny dla siebie sposób interpretując go na miarę swoich spostrzeżeń, sygnalizują nam swoje potrzeby lub odzwierciedlają dokładnie to czym my sami jesteśmy.
Dzieci naśladują as bardzo dokładnie toteż żadne tzw. wychowanie (czasem przeradza się to w tresurę) nie odnosi pożądanego skutku, gdyż sami reprezentujemy inne zachowania. Często wychowanie służy dorosłym do manipulacji i dominacji. Wychowanie młodzieży np. do podporządkowania sobie ich ogromnej energii dla swoich własnych celów i ideii (najczęściej między 17-21 rokiem kształtowanie się ideii młodego człowieka). Wielu klientów musi wrócić do tego okresu żeby odreagować i zweryfikować postanowienia z tego okresu (misje).
Jest tak wiele niebezpieczeństw, które grozi dzieciom i młodzieży, a kryjących się pod ogólną nazwą “wychowanie”, że trudno mi je wszystkie wymienić. Chciała bym jedynie zaznaczyć, ze takie “niewinne” słowo kryje w sobie dziwne cele dorosłych, a mniej interes dziecka. Zachęcam raczej do pokazywania i proponowania tego co najlepsze, najpiękniejsze, wartościowe. Pokazanie wśród czego mogą wybierać chcąc się realizować i odkrywać swoje talenty. Żeby je obudzić trzeba im to pokazać, również własnym przykładem. Jeśli sami macie w sobie jakieś pasje i realizujecie je na oczach dziecka, ono też będzie chciało rozwijać jakąś w sobie przy waszym boku. No i jeszcze jedno. Przyznawajcie się do tego jeśli czegoś nie wiecie, nie umiecie i zwróćcie im uwagę na źródła gdzie mogą znaleźć odpowiedź. Zachęcajcie do własnych poszukiwań.
Natomiast to, że przez wychowanie rozumie się nieustanną pomoc przy selekcjonowaniu co jest dobre, a co złe, ajk nie pozwolić krzywdzić siebie samego i innych, uczenie dziecka szacunku do siebie i innych itd., przez własną postawę przedewszystkim, to już ufam, że sami to doskonale robicie.
A i tak uważam, ze to my mamy czego uczyć się od dzieci. Obserwowanie ich uzmysłowi nam, ze one urodziły się z wiedzą o tym co i jak się tu na Ziemi zmieniać będzie i jak się do tego dostosować. To my powinniśmy postarać się za nimi nadążyć, choćby po to by nie odpaść przedwcześnie z powodu zmieniającej się energii tego naszego świata, która już teraz co niektórych wyrzuca na zewnątrz z impetem, bo nie umiemy odpowiednio szybko transformować swojej energii nadal usilnie trzymając się starych wzorców i przyzwyczajeń, jakby trzymając się źdźbła trawy, która już dawno nie rośnie na łące tylko wiruje bezwładnie w środku tornada. A nam się zdaje, że to źdźbło to cała trawa. Nie ustalajmy takich dziwnych jednostek chorobowych jak ADHD, bo to nie one “biegają za szybko, tylko my za wolno”.
Pozdrawiam Marysia

Najnowsze komentarze