You are currently browsing the monthly archive for sierpień 2008.
Dnia 30.08.2008 (sobota) odbędą się Zajęcia grupowe Regresing’u połączone z wykładem pani Marii Słaboń.
Temat zajęć: “Odzyskiwanie swojej energii oraz BHP na ścieżce rozwoju duchowego”
Telefon kontaktowy: Pani Maria Słaboń 691 818 841
Cena zajęć: 50 zł
Program zajęć:
- godzina 10:00 rozpoczęcie zajęć i wykład
- godzina 14:00 przerwa obiadowa
- godzina 15:00 rozpoczęcie sesji grupowej Regresing’u
- godzina 18:00 przewidywana pora zakończenia zajęć
Serdecznie zapraszam
Marysia
Autor: Maria Słaboń
Copyright – Prawa Autorskie
Pragnę się z wami podzielić swoimi doświadczeniami związanymi z odzyskiwaniem swojej własnej pierwotnej energii na podstawie aalizy snów swoich i klientów oraz pracy z nimi w sesji.
Otóż często dotykałam tego zjawiska skądinąd dla mnie zawsze tajemniczego, Tzw. “jaja energetycznego”. Zdarza mi się napotykać w trakcie sesji, a nawet częściej z opowieści o marzeniach sennych (to i tak wszystko jedno, bo traktuję je podobnie jak symbole archetypowe) o przeżyciach związanych z wędrówką w poszukiwaniu swojego jaja. Ciekawe, że jak do tej pory taką potrzebą i w tej symbolice zawartej sygnalizują głównie mężczyźni. Otóż śni im sie lub przeżywają to w sesji, że poszukują swojego jaja, muszą go wykopać. Jeden z panów śpiąc czy z zamkniętymi oczami po omacku dociera do niego i integruje się z nim po czym skorpua pęka, a On doznaj “wyklucia” narodzin. Jego opis zgadzał by się z opisem ciała eterycznego uświęconego autorki książki “Dłonie Pełne Światła” Barbary Ann Brennan.
“Siódmy poziom jest mentalnym poziomem planu duchowego i nazywa się go ciałem keterycznym uświęconym. Sięga od siedemdziesięciu pięciu do stu dziesięciu centymetrów poza ciało. Kiedy wznosimy naszą świadomość na siódmy poziom aury, wiemy, że tworzymy jedność ze Stwórcą. Zewnętrzna forma ma kształt jaja i zawiera w sobie wszystkie ciała auryczne związane z obecną inkarnacją danego człowieka. Również to ciało jest bardzo podobne do świątyni o bardzo skomplikowanej konstrukcji. W mojej wyobraźni wygląda ono jak zbudowane z maleńkich nici złotosrebrnego światła o wielkiej trwałości, które podtrzymują kształt całej aury. Zawiera złotą strukturę siatkową ciała fizycznego i wszystkich czakramów.
Dostrajając się do poziomu wibracji siódmej warstwy postrzegam wspaniałe złote światło, pulsujące tak szybko, że nazywam je “migoczącym”. Przypomina to tysiące złotych nici. Forma kojarzy się ze złotym jajkiem sięgającym od stu do stu dziesięciu centymetrów poza ciało, z mniejszym końcem pod stopami i większym około stu centymetrów nad głową. Jeśli osoba jest bardzo naenergetyzowana, ciało to może rozszerzyć się jeszcze bardziej. Zewnętrzna krawędź przypomina mi skorupkę jajka; wydaje się, że jego grubość od pół do jednego centymetra. Ta zewnętrzna część siódmej warstwy jest bardzo mocna i elastyczna, odporna na przenikanie i służy jako ochrona pola, tak jak skorupka chroniąca małe kurczątko. Wszystkie czakramy i formy cielesne na tym poziomie sprawiają wrażenie zbudowanych ze złotego światła. Jest to najmocniejsza, najbardziej elastyczna warstwa pola aurycznego.”
No i ten opis szczegółowo wyjaśnia czego śniący i przeżywający dotyka, czego poszukuje. Nie jest to jedyny symbol energii o jaką chodzi. Spotkałam się również z symbolem wysokiej choinki obranej z gałęzi, gdzie pozostaje tylko sam pień. Jakby Kręgosłup. Śniący używał jej jako katapulty do wystrzelenia się za ocean. To też forma energii skumulowanej w rdzeniu kręgowym, o tym mówią z kolei legendy starosłowiańskie. Opisał ją Wojciech Jóźwiak “Godzamba, czyli wyprawa po moc”. Mowa tu o mężczyźnie, który traci wszystko, by zmierzyć się z siłą przeciwko, której może wystawić tylko i aż to co sam posiada wewnątrz siebie.
“[...] Godzięba-Godzamba ścigany przez przemożnego przeciwnika kieruje swoje kroki ku skrajowi i ku mocy skraju. W obliczu klęski wychodzi poza ziemie ludzi. Jego ucieczka do lasu jest zarazem wyjściem poza ekumenę, poza świat przez ludzi oswojony (gdyż czymś takim, an-ekumeną był las) – i wejściem w zaświaty, do krainy duchów, co może bez wielkiego błędu dałoby się porównać ze współczesnymi doświadczeniami ludzi, którzy przeszli przez śmierć kliniczną i near death experiences. Ale bohater wnika w te nie-ludzkie światy w pełni sił fizycznych i psychicznych, a więc postępuje jak typowy szaman. Jego ucieczka nie jest błędem i nie jest haniebnym odwrotem – przeciwnie, jest wyprawą po moc. I – zauważmy – nie jest to moc mieszkająca w środku! To jest ta inna moc, moc skraju. [...]“
Teraz pytanie jak do tego dojść, jak wydobyć z siebie i odkryć to co utraciliśmy, albo o czym zapomnieliśmy.
Jak dotąd z mojego wyłącznie doświadczenia wynika, że najważniejszym krokiem jest uświadomienie sobie, że tego pragniemy i nic co do tej pory zgromadziliśmy nie zbliżyło nas do tego. Trzeba pozwolić sobie utracić wszystko w co wierzyliśmy, do czego byliśmy przywiązani, co uważaliśmy za niezbędne aby trwać. Porzucić iluzje i zdobyć się na odwagę “Eneasza” wyruszyć za ten ocean.
Miałam kiedyś sen o tym, że w moim kościele stoję ściśnięta tłumem ludzi, którzy zagradzają mi drogę do ołtarza i Światłości Boga. Wreszcie przyszła śmierć, która swoim płaszczem okrywała te istoty, aż sostałam tylko ja i mój mężczyzna. Pierwiastek męski i żeński. Połączeni ruszyliśmy we wspólną, nową drogę. Myślę, że o to chodzi, o uwolnienie wszelakich wzorców, przywiązań aż dojdziemy do pierwotnej energii męskiej i żeńskiej, która pokonuje śmierć i nareszcie możemy doświadczyć spotkania ze swoim Bogiem, który jest w nas.
No ale do tego potrzeba wytrwałości, cierpliwości, uwagi, ciekawości podróżnika, odwagi odkrywcy, determinacji wojownika, zaufania do procesów i wiary.
A największy grzech to “grzech zaniechania”.
Pozdrawiam Marysia
Literatura
Barbara Ann Brennan, “Dłonie Pełne Światła”, przekład z języka angielskiego Marcin Wawrzyńczak, Wydawnictwo Amber Sp. z o. o., Warszawa 2002
Wojciech Jóźwiak, “Godzamba, czyli wyprawa po moc”, 25 października – 2 listopada 2000
http://taraka.pl/index.php?id=godzamba.htm
Autor: Maria Słaboń
Copyright – Prawa Autorskie
W moim opisie swojej sylwetki użyłam sformułowania “… i nie wychowywać [dzieci]“. Śpieszę pokrótce wyjaśnić, w związku z pojawiającymi się pytaniami co miałam na myśli w tym wypadku. Może wyjdę od powiedzenia pewnego starożytnego filozofa (nazwiska nie pamiętam) “… wychowywać dzieci należy na miarę czasów, które dopiero nadejdą…” Któż może się odważyć powiedzieć jak to zrobić?
Podczas pracy nad uwalnianiem swoich i klientów wzorców (odreagowywaniem) w sesji regresingu uświadamiałam sobie jak jest ich wiele. Cała masa niepotrzebnych, starych wzorców, iluzji, przywiązań, ich mechanizmów już od dawna nieprzydatnych, a nawet przeszkadzających w naszym rozwoju. Po matce, ojcu, dziadkach, ciotkach, wujkach, rodach, narodach, religiach itd., że powielanie ich jeszcze w naszych dzieciach naprawdę już nie ma sensu. Kwestia tylko otwarcia świadomości co należy do nas, a co jest nie nasze.
Dokładnie nie wiemy jak zaopatrzyć nasze dzieci żeby mogły funkcjonować w społeczeństwie i świecie tak, by realizowały siebie, a przy tym harmonizowały z resztą świata, czuły się jego ważną i nieodłączną cząstką. Wystarczy sobie uświadomić jak szybko zmienia się energia na Ziemi i w ludziach, jak wiedza np. z dziedziny fizyki kwantowej, biologi, genetyki zmieniła się i pogłębiła w trakcie ostatnich 20 lat, żeby przez chwilę się zastanowić jak to sie ma do starych zasad wychowania i postrzegania naszych dzieci. Ich energia dziś jest zupełnie inna niż nasza i naszych rodziców. Dla przykładu spróbujcie posłuchać jednej piosenki z lat 60-tych i takiej z dzisiejszych list przebojów. Porównajcie energię tych utworów i piosenkarza.
W przedszkolu nauczyłam się wnikliwie obserwować dzieci zanim wydałam osąd, nim przywołałam do tzw. “posłuszeństwa”. Dziecko reaguje na świat w specyficzny dla siebie sposób interpretując go na miarę swoich spostrzeżeń, sygnalizują nam swoje potrzeby lub odzwierciedlają dokładnie to czym my sami jesteśmy.
Dzieci naśladują as bardzo dokładnie toteż żadne tzw. wychowanie (czasem przeradza się to w tresurę) nie odnosi pożądanego skutku, gdyż sami reprezentujemy inne zachowania. Często wychowanie służy dorosłym do manipulacji i dominacji. Wychowanie młodzieży np. do podporządkowania sobie ich ogromnej energii dla swoich własnych celów i ideii (najczęściej między 17-21 rokiem kształtowanie się ideii młodego człowieka). Wielu klientów musi wrócić do tego okresu żeby odreagować i zweryfikować postanowienia z tego okresu (misje).
Jest tak wiele niebezpieczeństw, które grozi dzieciom i młodzieży, a kryjących się pod ogólną nazwą “wychowanie”, że trudno mi je wszystkie wymienić. Chciała bym jedynie zaznaczyć, ze takie “niewinne” słowo kryje w sobie dziwne cele dorosłych, a mniej interes dziecka. Zachęcam raczej do pokazywania i proponowania tego co najlepsze, najpiękniejsze, wartościowe. Pokazanie wśród czego mogą wybierać chcąc się realizować i odkrywać swoje talenty. Żeby je obudzić trzeba im to pokazać, również własnym przykładem. Jeśli sami macie w sobie jakieś pasje i realizujecie je na oczach dziecka, ono też będzie chciało rozwijać jakąś w sobie przy waszym boku. No i jeszcze jedno. Przyznawajcie się do tego jeśli czegoś nie wiecie, nie umiecie i zwróćcie im uwagę na źródła gdzie mogą znaleźć odpowiedź. Zachęcajcie do własnych poszukiwań.
Natomiast to, że przez wychowanie rozumie się nieustanną pomoc przy selekcjonowaniu co jest dobre, a co złe, ajk nie pozwolić krzywdzić siebie samego i innych, uczenie dziecka szacunku do siebie i innych itd., przez własną postawę przedewszystkim, to już ufam, że sami to doskonale robicie.
A i tak uważam, ze to my mamy czego uczyć się od dzieci. Obserwowanie ich uzmysłowi nam, ze one urodziły się z wiedzą o tym co i jak się tu na Ziemi zmieniać będzie i jak się do tego dostosować. To my powinniśmy postarać się za nimi nadążyć, choćby po to by nie odpaść przedwcześnie z powodu zmieniającej się energii tego naszego świata, która już teraz co niektórych wyrzuca na zewnątrz z impetem, bo nie umiemy odpowiednio szybko transformować swojej energii nadal usilnie trzymając się starych wzorców i przyzwyczajeń, jakby trzymając się źdźbła trawy, która już dawno nie rośnie na łące tylko wiruje bezwładnie w środku tornada. A nam się zdaje, że to źdźbło to cała trawa. Nie ustalajmy takich dziwnych jednostek chorobowych jak ADHD, bo to nie one “biegają za szybko, tylko my za wolno”.
Pozdrawiam Marysia

















Najnowsze komentarze