Autor: Bartłomiej Jankiewicz

Cezary Kuligowski w swej książce “SeKHeM Wyzwolona Metoda Pracy z Energią” opisuje Reiki jako “[...] Reiki uważa się za energię pasywną. Oznacz to, że Reiki “dopasowuje się do naszych mocy przerobowych”, po prostu płynie swobodnie z takim nasileniem, jakie nasz organizm jest w stanie komfortowo przyjąć. W SKHM wyróżnia się działanie pasywne i aktywne. Działanie pasywne jest analogiczne do działania Reiki, natomiast oddziaływanie aktywne można by nazwać działaniem wymuszonym Oznacz to, że energia nie bawi się z nami dłużej i wykorzystuje całkowity limit wytrzymałości naszego organizmu. Wiąże się to z pewną niewygodą odczuwaną na planie psychicznym, a czasem i fizycznym, lecz przynosi dobre i szybkie rezultaty w uzdrawianiu.”

A czy tak jest w rzeczywistości?
Rzeczywistość jest zupełnie inna od tej, którą opisuje autor powyższego cytatu.
Podczas kursów Reiki uczniowie uczą się najczęściej o historii reiki (z reguły mniej lub bardziej przekłamanej, ale najczęściej bardziej przekłamanej), podstawowych technik manualnych (w zasadzie też tylko dwóch zabiegów w wersji zachodniej, dla pacjenta i dla siebie). symboli (sposobów ich kreślenia i zastosowania), poza tym mistrz prowadzący kurs opisuje swoje ciekawsze przypadki w uzdrawianiu energią reiki i okrasi to na koniec wszystko swoimi przemyśleniami na temat reiki i innymi poglądami filozoficzno-religijno-ezoterycznymi. Powyższy scenariusz prowadzenia zajęć jest i tak bardzo obszerny, bo również nie należy do rzadkości, iż na kursach adepta uczy się o wiele mniej, a mistrzowi chodzi tylko o to by szybko załatwić sprawę inicjacji. Tak o to pomija się temat ogromnych możliwości tej energii, większych niż ma nawet energia SKHM w przytoczonym tu opisie.

W mym wcześniejszym artykule poświęconym naturze energii reiki przedstawiłem jej opis według filipińskiego mistrza uzdrawiania pranicznego Choa Kok Sui, który pozwolę sobie tu powtórzyć: “… przyjmuje wygląd olśniewającej bieli z jasnym fioletem na obrzeżach. Jej źródłem jest wyższa jaźń (czyli dusza) i wchodzi ona przez czarkę ciemieniową, stąd nosi nazwę boskiej energii lub energii duszy. [...] Boska fioletowa energia praniczna jest wyposażona we własną niezależną świadomość i przynosi bardzo szybkie rezultaty w leczeniu ciężkich schorzeń.” Choa Kok Sui nie ogranicza się jednak tylko do tego opisu. Wyróżnia On jeszcze trzy poziomy Reiki (boskiej fioletowej energii pranicznej), w zależności od odcienia fioletu na obrzeżach. Jasna Reiki “Ma błyskawiczny regenerujący wpływ na uszkodzone narządy i nerwy; ma też bardzo silne działanie dezynfekujące”, natomiast energia “[...] o ciemniejszym odcieniu oddziałuje bardziej destruktywnie na większość ludzi, ale znajduje zastosowanie w leczeniu guzów i nowotworów”.

W wyniku tego też osoba po kursie na dowolny stopień ma w przeróżne doświadczenia w zależności od skuteczności inicjacji i reakcji jej ciała fizycznego i ciał subtelnych na tak nagły przepływ tak potężnej energii. Lecz gdy przychodzi to terapii energią reiki (zwłaszcza ciężkich przypadków) efekty są, lecz przychodzą po bardzo długim okresie czasu. Powodem takiego biegu rzeczy jest fakt, iż Reiki jako boska energia jest obdarzona własną świadomością i wie co ma robić, i jak to robić w sposób skuteczny, i bezpieczny dla wszystkich stron. Osoba prowadząca terapię z reguły nie zdaje sobie sprawy z powyżej przedstawionych możliwości tej energii. A także obostrzeń związanych z użyciem reiki o ciemniejszych odcieniach (uwagi te są bardzo ważne). W wyniku tego, przez osobę inicjowaną, płynie zawsze jasna reiki, nie mająca aż tak rewelacyjnych efektów w pracy z np. nowotworami.

Dla tego nie dziwi mnie opis Cezarego Kuligowskiego na temat Reiki i inne ataki mające na celu ukazanie rzekomej “słabości” tej energii. Jeśli sami adepci Reiki nie wiedzą nic na temat jej możliwości to kto ma wiedzieć? A co do tak rewelacyjnej skuteczności energii SKHM to odsyłam was do mojego wcześniejszego artykułu Reiki - boczne linie rodu.

Powiązane artykuły:
Reiki - boczne linie rodu, Naturze Energii Reiki

Literatura:
Choa Kok Sui, “Praniczne uzdrawianie kolorami”, przekład z języka angielskiego Sławomir Bubicz, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszwa 1993
Cezary Kuligowski, “SeKHeM Wyzwolona Metoda Pracy z Energią”, Wydawnictwo Patra, Wrocław 2003